...

Tragedia na Węgrzech. Tachograf mierzy czas, nie mierzy zmęczenia. Czy wyciągniemy z tej katastrofy wnioski?

18 sierpnia, 2026

Oczywiście, że nie, bo według prawa wszystko się zgadza.

Zapraszam do przeczytania mojego komentarza dotyczącego takich przejazdów.

Nie zamierzam przesądzać, co było bezpośrednią przyczyną tego wypadku. Od tego są odpowiednie służby, biegli i prowadzone postępowanie. Jako organizator turystyki chciałbym jednak zwrócić uwagę na problem, o którym w naszej branży mówi się zdecydowanie za mało czyli warunki pracy oraz odpoczynek kierowców.

Nocne przejazdy okazjonalne bardzo dobrze funkcjonują wśród polskich grup podróżujących po Europie. Oczywiście taki sposób podróżowania nie generuje kosztów dodatkowego noclegu i wyżywienia oraz zdecydowanie sprawniej można pokonać dystans, ale nocny przejazd bo tak jest taniej, tylko czy na pewno bezpieczniej?

Jest godzina 11.00 i następuje wymeldowanie z hotelu. Kierowcy z grupą ruszają w drogę powrotną, po drodze jeszcze zwiedzanie, czasem nawet 9 godzin na parkingu, aby czas pracy był zgodny z literą prawa. Czy tacy kierowcy odpoczną na parkingu, nierzadko w upale? Odpowiedź chyba jest oczywista. Trasa powrotna dobrze się nie zaczęła, a kierowcy już są zmęczeni. A do pokonania zostało ponad 1000 km. Można sobie wyobrazić zmęczenie i kryzysy z jakimi zmagają się kierowcy podczas takiego nocnego przejazdu. Nie chciałbym przesądzać, co było przyczyną tej katastrofy, natomiast chciałbym pokazać realia takiej turystyki. Dla mnie, organizatora turystyki zawsze było, jest i będzie najważniejsze bezpieczeństwo. Ustalam sposób realizacji przejazdu, pilnuję czasu pracy kierowców i przede wszystkim, aby kierowca miał możliwość rzeczywistego odpoczynku, a nie wyłącznie odpoczynku, który formalnie można wykazać w dokumentacji. Planując taką imprezę turystyczną osobiście dopilnowuję, aby kierowcy mieli zapewniony nocleg tranzytowy jeśli jadą np. w potrójnej obsadzie. Unikam zwiedzania po drodze, mimo, że wiem, jak lepiej by brzmiał program, jeśli po drodze zwiedzimy np. Wiedeń.  

Czy teraz coś się zmieni?

Chciałbym wierzyć, że tak.

Niestety obawiam się, że będzie dokładnie tak, jak po wielu wcześniejszych tragicznych zdarzeniach. Przez najbliższe dni czy tygodnie zobaczymy wzmożone kontrole autokarów. Inspekcja Transportu Drogowego sprawdzi większą liczbę pojazdów, pojawią się informacje o wykrytych nieprawidłowościach, mandatach i wszczętych postępowaniach, a później zainteresowanie tematem prawdopodobnie osłabnie i wszystko wróci do codzienności.

Nie piszę tego jako zarzutu wobec konkretnych inspektorów. Problem jest moim zdaniem znacznie szerszy i dotyczy całego systemu organizowania dalekobieżnych przewozów turystycznych.

Moje zdanie jest jeszcze dalej idące

Powiem więcej. Uważam, że nocne przewozy okazjonalne autokarami turystycznymi powinny zostać bardzo poważnie ograniczone, a docelowo – w określonych przypadkach – zakazane.

Podkreślam: mówię o przewozach okazjonalnych, takich jak wycieczki, pielgrzymki, kolonie czy zorganizowane wyjazdy turystyczne. Nie należy tego mylić z regularnym transportem liniowym czy rejsowym, który funkcjonuje według zupełnie innego modelu organizacyjnego. Z pewnością oznaczałoby to droższe wycieczki, ale nic nie jest warte więcej niż ludzkie życie.

Na koniec chciałbym dodać, że bardzo współczuję rodzinom ofiar, osobom poszkodowanym, ale również kierowcom. To oni na końcu tego całego procesu siadają za kierownicą i przez wiele godzin odpowiadają za życie kilkudziesięciu osób. Program imprezy, godziny wyjazdu, zwiedzanie po drodze i sposób organizacji przejazdu ustalane są wcześniej. Dlatego odpowiedzialność za bezpieczne warunki podróży nie może spoczywać wyłącznie na kierowcy – musi zaczynać się dużo wcześniej, już na etapie planowania imprezy turystycznej.

Udostępnij:

Czytaj również

Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.